no i już mam gdzie pisać :)
no bo jak mam powiedzieć dziecku że nie radzę sobie z samą sobą ale będę ją wspierać i pomogę jej i nie zawiodę? no jak... a nie mam serca jej teraz tak zostawić. i nie zostawię. tak bardzo ją kocham... kurcze. poznałam chłopaka. tak, mężczyzną go ciężko nazwać bo jest jak dziecko. i wydaje mi się że coś kręci z tym tworzeniem stron. myślę że nauczyli go w szkole średniej pisać strony i na tym się skończyło, a teraz chciał czymś błysnąć. eh...z facetami... nie zakochuję się. i boguchwała!
umarłam dziś trzy razy. słodka pizza, kiełbasa na kolację, niedobra kawa, niepewność, całkowita utrata sił, gastrofaza, napięcie, strach, głupota... zupełna nieufność... gdyby nie Mysza, już by mnie tu nie było. póki co żyję po to, żeby ona żyła.